2005-06-26 16:11:03 >>
Dzień dobry^^
Nioo więc tak- znowu mnie trochę przymuliło, ale to przecież nadal ja:D;p Musiałam siępostarać o lepsze ocenki na koniec roku, potem były Dni Radomska, potem imprezy, a teraz nie żyjęXD - już nigdy więcej nie będę tak balować_-_
do zobaczyska(czyli do tej pory, aż będę w stanie używalności)
skomentuj (12)
2005-04-03 19:19:52 >>
Odszedł
Odszedł Karol Wojtyła - Jan Paweł II, Papież który zmieniał świat i ludzkie serca. Oddajmy mu ostatni hołd i pożegnajmy wielkiego, ale jednocześne bliskiego Człowieka.
Nie będzie notki... nie ma co pisać... nie jestem w stanie...
...
"
.. serce dygocze
broda drży
minuty w wieczność
oblekają się
nie ma nadziei
dla wielkiego z wielkich
odchodzi Jan Paweł II
idzie na spotkanie
z Najwyższym
Panie mój
przytul go
jak on przygarnął
cały świat
muzułmanina
buddystę
prawosławnego
protestanta
katolika
wierzących
i niewierzących
wszystkich
modlę się
za dobrego
Ojca Świata
takim pozostanie
w sercu mym ..
/Danuta Niewiadomska/"
słowa nie są potrzebne, żeby wyrazić nasz smutek... nigdy go nie zapomnimy...
skomentuj (7)
2005-03-25 11:26:09 >>
Reaktywacja
Witojcie! Omiak powraca w wielkim stylu. Miałam mały zastój, co wynika z poprzedniej notki, ale chyba już mi przeszło. Stwierdziłam, że nie zrobię nikomu przysługi i na pewno nie pozbędę się mojego bloga, oro. Oczywiście popieracie mnie, prawda?( ta, wiedziałam).
Tak czy siak, niedługo wrócę już na stałe. Na razie muszę uprzątnąć stos niepotrzebnych rzeczy, które mi się tutaj poniewierają.
Aha, miałabym do Was wieeelką prośbę. Czy możecie mi podać jakieś stronki, z których mogłabym ściągnąć laya do komentarzy i księgi gości?? Bo te mangowe są tylko przejściowe. Wolałabym coś j-rocowego, ale nigdzie nie mogę takowych znaleźć. Of course, jeśli ktoś z Was potrafi takowe robić, to nie ociągać się długo i mi pomócXD No! Czekam na rady!
skomentuj (19)
2004-11-13 14:04:53 >>
KONIEC!!!!!!!!!
KONIEC! I nie ma już nic;/ Ktoś przesadził. Ja na prawdę jestem miła i nie lubię się kłucić. Próbuję być spokojna, nie krzyczeć ani nie płakać. Kiedy jest dobrze, nie mam o czym pisać, kiedy jest źle- NIE CHCĘ PISAĆ. To czego sie właśnie dowiedizałam to przesada. Przesadził człowiek. Ja już nie mam siły żyć. Po cholere mi ten blog?? Żeby jedni mogli wypisywać w nim jak bardzo mnie nie lubią, drudzy jak tu brzydko i nic do siebie nie pasuje... no to po co, kurwa, ja żyję? Mnie się podoba to co robię, lubię znajomych, ale NIE! Oczywiście komuś to przeszkadzało i trzeba było coś z tym zrobić. Wszystko się spieprzyło... Ja na prawdę myślałam, że jestem szczęśliwa... kochana... nie... to było kłamstwem... nie mam ani przyjaciół ani nikogo bliskiego. I nie będę mieć... bo jestem zbyt głupia. Ja się nie będę już przejmować nikim i niczym. Może jestem nie miła, ale MAM WSZYSTKO W DUPIE! Całe to życie jest na dobrą sprawę do dupy!!
Grrr... miałam tego wszystkiego nie pisać, ale mnie poniosło. Chce mi się ryczeć, rzucić z balkonu z 10 razy, pociąć się, powiesić na żyrandolu albo powiedzieć każdemu w czym jest głupi. Może wtedy nie byłabym taka samotna... Miałam wszytsko.... nie mam nic...
Nie ważne... napisałam to, żeby wszyscy wiedzieli, że w najbliższym czasie blog przestanie prawdopodobnie istnieć. Nie będzie głupich notek, szablonów. Nie będzie więcej mojego życia i smutków. NIC NIE BĘDZIE. I wiecie co? Cieszę się!
skomentuj (12)
2004-09-17 17:18:35 >>
10 powodów, dla których nie nawidzę szkoły...
1. Wakacje są najcudowniejsze, z czym KAŻDY musi się ze mną zgodzić. Nic się nie robi, a i tak ma się jeszcze mniej czasu niż kidy się zapierniczania do budy.
2. W szkole już w pierwsze dwa dni pół klasy doprowadzi mnie do białej gorączki(ten nie wie co piszę, temu się nei podoba, że czytam, tamtemu jeszcze, że siedzę nie w nie w tej ławce, w której powinnam)
3. A.B. musi mnieć swój własny podpunkt, bo jest wyjątkowa. Wkurza mnie każdym swoim słowem, RUCHEM( wcale nie jestem wredna, ale gdyby widzieli ją ci, którzy to czytają, a nie są z Radomska, to wiedzieli by o co mi chodzi ^_-), a nawet wzrokiem( niewinne stworzenie, które nie rozumie co się dzieje na świecie)
4. Redżi już od pierwszego dnia zadaje takie prace domowe, że się żyć odechciewa. Ponadto musimy się uczyć każdego słowa, bo inaczej to pała! A jak!
5. Nie mogę oglądać rano "Czynnika PSI", chociaż widziałam każdy odcinek po 100 000 razy. Jestem od tego uzależniona niestety i co dziennie muszę dostawać swoją porcję.
6. Nie mogę się skupić na przerwach na pisaniu listów i opowiadań, dlatego potem połowa mojego listownego społeczeństwa nie wie o co mi mogło chodzić...
7. KONIEC Z IMPEREZAMI DO PÓŹNEJ NOCY!!!:(((
8. KONIEC Z CHODZENIEM SPAĆ O 3/4 W NOCY...
8. KONIEC Z SIEDZENIEM PRZED INTERNETEM PRZEZ CAŁE DNI...
9. KONIEC ZE SPANIEM DO 11
10. KONIEC ZE WSZYSTKIM.
Nie nawidzę szkoły;/ Minęły już dwa, czy tam trzy tygodnie i serialnie mam tego dooooosyć... Z polskiego byłam już pytana, więc o jeden przedniot mniej na jakieś dwa miesiące, ale tyle mamy już prac domowych, że nie mogę sięwyrobić. Wiem, że dramatyzuję... W kiońcu po co je w ogóle odrabiać... Jakbym się przyłożyła, to może w dwie godziny naukałabym się wszystkiego... Ale nieee, pzrecież to ja;/ Ja muszę najpierw siedzieć przed kompem pare godzin, poczytać książkę, pograć w takiego Unreala, żeby się trochę rozładować( tja... przede mną potwór, a ja krzyczę "a masz ty głupia XY" XD), potem biorę się do książek... mało czasu... tragedia... chciałabym już przejść na emeryturę...
skomentuj (22)
2004-08-22 12:58:35 >>
Hej kochani!!
Pragnę Was serdecznie powiadomić, że mój blog zmienia wygląd:) W końcu będzie coś na prawdę w moim stylu:)
POZDRAWIAM ZNAJOMYCH KOTLETÓW i innych bobków;)
Nio i jeszcze przepraszam, że tak długo nie pisałam. Miałam troszkę spraw na głowie, ale już jest dobrze i ładnie:) Szkoła się zbliża, więc muszę być pozytywnie nastawiona do świata;)
P.S. Proszę mi ładnie komentować moje opowiadanie, które jest zamieszczone w notce poniżej:)
Dziękuję za uwagę:)
skomentuj (24)
2004-07-14 12:05:52 >>
Pragnienie
Przedstawienie postaci:
Ati- nie wiem w sumie, wymyślona dziewczyna Die'a:D( nie ma to jak go kochać;p)
Die-
http://mywebpage.netscape.com/Jacquelope/12.jpg
Kyo-
http://mywebpage.netscape.com/Jacquelope/Kyo/Kyo2.jpg
„PRAGNIENIE”
Była pełnia lata. Upragnione wakacje. Kyo siedział przy oknie i zastanawiał się, co właściwie się stało, że zamiast zdobywać szczyty górskie, spędza samotnie czas w pokoju. Przecież już od dawna o tym marzył! W snach coraz częściej widział siebie, stojącego na szczycie wysokiej skały i machającego do reporterów znajdujących się w krążących helikopterach. Czuł wtedy dumę z tego, co uczynił. W końcu zrobił coś naprawdę szalonego i niebezpiecznego...
Otworzył szeroko okno, aby delektować się ciepłymi promieniami słońca. Przed nim rozpościerało się miasto wieżowców. Gdzieniegdzie widać było staro-japońskie, niskie herbaciarnie z kolorowymi frędzlami w oknach. Poza tym wszystko było nowe i wysokie. Nawet jego mieszkanie znajdowało się na 10. piętrze. Kyo lubił wysokość. Często wyobrażał sobie, jak staje na parapecie i wyskakuje. A potem... krew. Tak. To właśnie krew i jego serce były natchnieniem przy pisaniu tekstów piosenek...
Nagle, zorientował się, że słyszy pukanie do drzwi. Wstał z bujanego fotela i posuwistym krokiem szedł do celu. Dopiero teraz można było mu się dokładnie przyjrzeć. Miał na sobie czarne, przylegające do ciała spodnie i białą bluzkę z falbanami, którą właśnie zapinał. Kompletnie nie ułożone blond włosy tworzyły wokół twarzy kształt litery „V”. Czarne, głęboko osadzone oczy, które w tym momencie wpatrywały się w srebrną klamkę, zakryte były końcówkami grzywki. Stukanie i krzyki za drzwiami stały się denerwujące, więc Kyo szybkim ruchem otworzył je na oścież.
-No, nareszcie, Kyo! Co ty sobie myślisz? Że ja tutaj będę przez 10 minut sterczeć, zanim zechce ci się podnieść ten twój spasiony tyłek?!- do pokoju wbiegła rozkrzyczana dziewczyna o kruczoczarnych włosach splecionych w warkocz. Ze zgrabnego nosa zsuwały się czarne okulary, po części przysłonięte przez długą grzywkę. Kobieta trzymała w rękach kilka wypełnionych po brzegi foliówek, które po chwili rzuciła na podłogę.-A ty, Die, co się tak guzdrzesz?- wrzasnęła do wchodzącego do mieszkania chłopaka z jeszcze większą ilością tobołków.
-Kobieto, zlituj się...- ten wymamrotał, osuwając się na podłogę.- Ręce mi już odpadają... Wyobrażasz sobie, Kyo, że ona wchodziła do KAŻDEGO sklepu!?- przetarł ręką spocone czoło i suche, spierzchnięte usta.- Muszę iść się wykąpać, bo te portki są całe mokre!- podniósł się z wysiłkiem i zdjął niebieską bluzkę na ramiączkach.
-Die, nie rzucaj tutaj tego! Nie wiem, czy zauważyłeś, ale nasz dom wygląda jak chlew! Przez te ubrania nie widać, gdzie co jest.- zrzuciła z kanapy wszystkie manatki i ułożyła się na niej wygodnie.
-Jak ci brudno, to posprzątaj. Nikt nie broni... Na razie nie mam głowy do takich porządnych spraw. Idę pod prysznic.- przeczesał ręką ufarbowane na czerwono włosy po czym wyszedł.
-On mnie nieraz zadziwia... Kyo, co jest?- zerknęła w końcu na siadającego koło niej chłopaka.
-Wy mnie nie zdradzicie, prawda?- wybąkał cicho.
-Co...?- dziewczyna usiadła, poprawiając sobie przy okazji wzorzystą, krótką spódniczkę.
-Ati, ja...
-Piłeś?- rzekła z wyrzutem, patrząc mu w oczy.
-Nie.- uciął krótko.
-Czyli znowu chodzi ci o mój związek...
-Nie!- powtórzył trochę zmieszany.- Przypomniało mi się dzieciństwo... Zresztą, nie reaguj na to, co mówię. Poniosło mnie.- podniósł się z ziemi szybkim ruchem.
-Kyo, gdzie się wybierasz? Niedługo przyjdą Kaoru i Shinya!
-Nie czekajcie na mnie.- pogładził delikatną rękę dziewczyny i ruszył do wyjścia.- I nie martw się o nic.
-Kyo...- Ati popatrzyła w miejsce, gdzie przed chwilą widziała dziwny, dziecinny uśmiech przyjaciela.
Chłopak dokładnie wiedział, gdzie chce iść... Gdy był mały, dostał- w nagrodę za posłuszeństwo- psa. Jego rodzice byli najbogatsi w wiosce, mogli więc sobie pozwolić na takie wydatki... Koledzy Kyo- jeżeli można tak nazwać jego dręczycieli- byli zazdrośni z powodu jego milusińskiego. Miał coś, czego zawsze pragnęli...! Pies nie przeżył nawet godziny. Został utopiony w fontannie stojącej obok starego muzeum. Kyo pamiętał z tego okresu tylko tyle, że został zdradzony przez wszystkich, którym ufał.
Nie miał siły iść dłużej. Rozsiadł się wygodnie na schodach prowadzących do muzeum. Jego oczy były w tej chwili puste, bez żadnego wyrazu, przygotowane na wszystko. Kyo nie miał nawet siły na przemyślenie swoich problemów... Był z nimi sam, sam też musiał się z nimi uporać. Bo przecież nie może się nikomu zwierzyć! Co powie?! „Nienawidzę życia. Wszyscy zawsze mnie opuszczali albo dogłębnie ranili. Chcę umrzeć.”? Nie. Nie ma nikogo, kto chciałby to usłyszeć. Nikt nie zdawałby sobie nawet sprawy z tego, co to znaczy dla Kyo. Inny świat, inne rozumowanie, problemy... Dobrze wiedział, że ta wesoła dziewczyna, która przed chwilą posądziła go o picie, chce go wysłuchać- zawsze chciała- ale jest za młoda, żeby to zrozumieć. Dopiero teraz zauważył, że od pewnego czasu robił wszystko, aby go znienawidziła. Zapomniała o nim... Jednak wszystko na próżno.
Pod muzeum podjechała czarna ciężarówka z zaciemnionymi szybami. Po chwili wybiegło z niej kilkunastu uzbrojonych mężczyzn z mikroportami przy twarzach i lśniącymi karabinami maszynowymi.. Kyo podniósł się i postąpił krok do tyłu. Była okazja...! Wygra tę bitwę... Czy może przegra z kretesem? Uczuł szybkie bicie serca i strach paraliżujący wszystkie jego mięśnie.
-„A może nie chcę zginąć...?”- pomyślał szybko. Zacisnął mocno dłonie i rzucił się w środek stojących terrorystów, niby to do ucieczki. Jeden z drabów złapał go mocno za nadgarstek. Obrócił do siebie plecami i przyłożył lufę pistoletu do skroni.
-A „panienka” gdzie się wybiera...? Trzeba było siedzieć cichutko na schodkach.
-Puść!- syknął ze złością Kyo, czując, jak strach powoli opuszcza jego ciało, pozostawiając dawną pustkę.
-Nie wyrywaj się, bo będę zmuszony pociągnąć za spust...! Idziemy!- mężczyzna wprowadził Kyo do budynku. Blondyn przestał się wić, a na jego twarzy zagościł prawie niewidoczny uśmieszek.
Drzwi do muzeum zostały zamknięte, a terroryści rozpryśli się po pomieszczeniach, jak mityczne anioły śmierci. Jeden z mężczyzn, wymachując pistoletem, upominał ludzi, że w każdej chwili mogą zginąć. Ich życie jest niczym i mogą się z nim szybko pożegnać!
...A Kyo stał pod ścianą uśmiechając się...
* * *
-Panie komendancie, tam jest nasz przyjaciel! Czy podjęto już jakieś kroki...?
-Niestety, czekamy na oddziały specjalne.
-Jak to? A Kyo? Czy wyście oszaleli? Oni mogą go zabić...!
-Cicho...- Die przytulił rozhisteryzowaną dziewczynę.
Minął już cały dzień, odkąd drzwi muzeum zostały zaryglowane. Policja rozstawiała wozy wokół budynku, okrążając go tym samym. Die i Ati, gdy tylko dowiedzieli się o zdarzeniu, dzielnie asystowali sanitariuszom, pomagając rannym... Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna, bo terrorystom nie zależało na okupie... Oni chcieli zabijać, przeciwstawiali się działającemu w Japonii ludzkiemu prawu, nie obchodziły ich konsekwencje i wylane łzy. Już około 10 osób wywieziono do szpitali w stanie krytycznym, a 6 zmarłym szykowano pochówek.
Z każdą minutą, z każdym strzałem, w głowie Ati rodziło się przypuszczenie, że następnym będzie Kyo. Nie spała, nie jadła... Ona naprawdę się o niego bała.
W budynku panowała jeszcze gorętsza atmosfera. Ludzie siedzieli skuleni po kątach, a co niektórzy zaczęli powoli tracić zdolność racjonalnego myślenia.
Kyo klęczał na podłodze, patrząc z nienawiścią na jednego z pilnujących terrorystów. Palcami stukał w rytm piosenki, którą nucił sobie pod nosem („Ain’t afraid to die”^^).
-Zamkniesz się, mały? Czy mam ci sam zmasakrować buźkę...? I nie gap się tak na mnie tymi swoimi malutkimi ślepiami!- mężczyzna postąpił krok do przodu i z wściekłością podniósł za kołnierz chłopaka, który mimo to nie ucichł i nie przestał się uśmiechać.- Tego już za wiele!- złapał za karabin i przyłożył lufę do brzucha Kyo.- Jak teraz będziesz śpiewał?
-Lalala...- blondyn zaczął na siłę improwizować śpiew.
-Sam się o to prosisz!
W całym muzeum słychać było przerażający krzyk ludzi. Rozbryzgująca się krew pobrudziła wszystko w promieniu metra. Mężczyzna wypuścił z rąk Kyo i splunął.
-Idź, jeśli chcesz.- otworzył przy tym drzwi na oścież i popchnął krwawiącego.
Chłopak wyszedł powoli, trzymając się za brzuch i patrząc mętnymi oczyma na otaczający go, niknący, świat. Słyszał przytłumiony, dziewczęcy krzyk, a potem szloch... I ciemność. Jak gdyby mdlał...
-Kyo, kochanie! Nie... Nie umieraj!!! Zostań ze mną! Bądź przy mnie! Ty nie możesz... Przecież niedługo koncert... Nie rób mi tego!!! Nie rób tego... my cię potrzebujemy, Die, ja, Shinya, Kaoru... Toshiya!!- czarne włosy Ati opadły na ramiona kolegi. Zakrwawionymi dłońmi zasłoniła sobie usta. Nie mogła już mówić... Jej łzy leciały na czoło, czoło leżącego chłopaka, który otworzył właśnie oczy i złapał koleżankę za ręce.
-Nie bój się! Die jest przy tobie...- wskazał dłonią na obejmującego dziewczynę czerwonowłosego mężczyznę.- To jego potrzebujesz... Nie utrudniaj... Słyszysz?- krztusił się krwią, jednak uśmiech nie znikał z jego twarzy.- Ja tego naprawdę chciałem.- kontynuował.- Dziękuję...
-Kyo...- było za późno. Uścisk chłopaka rozluźnił się i ręce swobodnie opadły na chodnik.
Przegrał wojnę...! Ale czy na pewno? Czy to było klęską...? Chęć śmierci okazała się silniejsza... Ostatnie, co słyszał, to przerażający płacz przyjaciółki. Cieszył się, że to przy niej dane mu było umrzeć. Chociaż... Nie spełnił swych marzeń. Już nigdy nie stanie na szczycie góry, nigdy nie dotknie Ati, nie pocieszy jej...
Jednak cieszył się z tego, co zgotował mu los...
THE END
~~~~~~~~~~
by Omi ’02
PRZEPISYWAŁA IWONCIA JJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJCHACHACHACHACHACHACHACHA!!!!!!!!!!!!!(NIE MOGŁAM SIĘ POWSTRZYMAĆ-OMI)
Miau Asiu sisq:P
skomentuj (21)
2004-06-23 16:39:54 >>
Yo kochani
„Chihuahua! x4 Oh, Chihuahua! I'm walking in the street And the moon shine's bright A little melody keeps feeling on my mind tonight I gotcha! It's the song about Chihuahua Yeah, that's cool alright It was fun And a life without sorrow Feels young And when you think about tomorrow Say YO! When you're about to freak out Just go and then shout it out loud Chihuahua here Chihuahua there Everybody wants it everywhere Sing it loud And life can be so easy What can make you move, Chihuahua Can you feel the groove Chihuahua What can make you dance Oh Chihuahua! What can make you sing Chihuahua Take it and you win Chihuahua What can bring you joy Oh Chihuahua! I'm driving in my car Looking for a parking space There it is my place someone else wins the race NO, I give up Today is not my day But then I take a deep breathe and say: Calm down When you're about to go crazy Turn around And feel as fresh as a daisy Just run Because it's time to go Have fun and let the whole world know Chihuahua here Chihuahua there Everybody wants it everywhere Sing it loud And life can be so easy Chihuahua What can make you move Chihuahua Can you feel the groove Chihuahua What can make you dance Oh Chihuahua! What can make you sing Chihuahua Take it and you win Chihuahua What can bring you joy Oh Chihuahua! Chihuahua (4x) Oh Chihuahua! What can make you move Chihuahua Can you feel the groove Chihuahua What can make you dance Oh Chihuahua!
What can make you shout Chihuahua What it's all about Chihuahua What can make you love Oh Chihuahua!”
A no właśnie! J Bardzo inteligentnie doszłam do wniosku, że nie ma co się przejmowaćJ Trzeba być sobą I robić tak, jak serce podpowiadaJ Na razie jest wszystko ok. i mam nadzieję, że dłużej tak będzie. W wakacje mam zamiar zająć się czymś dobrym... nie wiem, może by tak popytać się w schronisku, czy potrzebują darmowej siły roboczej?? Może ktoś chce się do mnie przyłączyć? Nie byłabym taka samotnaJ Poza tym będę biegać, jeździć na rowerku i rolkach, kupię sobie w końcu mojego ukochanego Sapkowskiego ( mam na wszystkie tomy chyba :D), nio i co najważniejsze pobędę troszkę w MDK’uJ Może by się tak zapisać na jakieś zajęcia? Bo przecież w domciu się zanudzęJ W sumie to i tak pewnie nie będzie mnie przez większość dnia, bo każdy będzie chciał coś ode mnie i będę się ukrywać, koma wyłączę i spoko :D ... Nie no, może przesadzam... A nioo i listy będę pisać ;p( musiałam to napisać, bo korespondenci by mnie zabili) Chciałabym jeszcze powiedzieć, że tworze nowe opowiadanie i mam zamiar podzielić się nim z wamiJ Będę go umieszczać w częściach w notkach, dobra?? Podoba się pomysł? Chcę wiedzieć co o tych moich wypocinach myślą inniJ
A teraz tak z innej beczkiJ W sobotę zaczęły się Dni Radomska... Cały dzień chodziłam baaaardzo zdenerwowana, więc nie pytajcie się jak było;/, bo nie ma sensu. Za to niedziela była bardzo pozytywna hehe;) Na początku potańczyłyśmy sobie z Anią i dwoma drobnymi postaciamiJ Jednego z tych chłopców serdecznie pozdrawiamJ Jeśli kiedykolwiek trafi na tego bloga, to będzie wiedział, że to o nimJ Było fajnie i przynajmniej się pośmiałam :D A ten pan po 40-tce w czarnych obcisłych spodniach i czerwonej bluzeczce był świetny_-_ heheJ Nio a potem to tylko czekałam na Kate Rayan, bo coś nie wierzyłam, że ona to onaJ W sumie to do tej pory nie wiem czy to była prawdziwa piosenkarka ;p Co to ja ją znam? Ale było bardzo fajnie i chyba wszyscy się ze mną zgodząJ
A teraz proszę ładnie komentować notkeczkę i czekać na następną, która powinna się pojawić już niedługo heheJ Jasia nie będzie już próżnować J Życzę miłego zakończenia roku ;P Wasza Jasiunia
skomentuj (26)
2004-06-12 17:35:50 >>
Zaczynam od nowa...
"Nowy brzask budzi nas kolejny raz, choć wczoraj prosiliśmy mocno Boga by ten płomień już zgasł, a tu masz, podniosłeś wrzask jak w czas swych narodzin, bez łask plan nie wychodzi, młodzi wolą się uszkodzić, żyć w zwidach, daj speeda, przecież następnego dnia nie widać, lepiej tego umilać, wrażenie, że myślenie o jutrze sprawia nam cierpienie, zapomnienie, dla nas może nie być jutra, rzeczywistość smutna, skrywana gdzieś głęboko, osiedlowy kokon, trzeba go opuścić, ale iść nie ma dokąd, i to jest ten kłopot, rozglądam się, w długość i w szerokość sięgam, niby uśmiech i melanż, a jednak udręka, wiec wykluczę rap pouczeń, na nic zda się też morał, gdy psychika jest chora, plany na przyszłość, co najwyżej od rana do wieczora. Bo wciąż ten sam rejs, ten sam jeden akwen, ten sam ląd, świat i bieg za światłem, dworzec, ludzie na pół we śnie wcześnie rano, czekając za swą bandą przyglądają się swym planom, i znów to samo, i znów to samo, film zatrzymał się dawno już miejscowym weteranom, zgubili się w podróży, już nie powstaną, wypili czas, który im dano i dalej mordę moczą, po co? przed laty uciekł ich ostatni pociąg, jak co dzień kocioł, ujawnia się ich mglistym oczom, tłumy tych co nie chcą żyć na stacji, odjeżdżają, mają plan w realizacji, bo mają wizje na co dzień i projekcje na przodzie, na głodzie, najważniejszy chociaż jeden bodziec, do dalszych wypraw jak do potraw trzeba sypnąć przypraw, chociaż szczypta, marzenie, osobna szybka.. Ref.
I to samo, jak co dzień to samo, i to samo, przyglądamy się planom.. Przyglądamy się planom przyglądamy się planom.. I to samo, jak co dzień to samo, i to samo, przyglądamy się planom.. Przyglądamy się planom Obserwuję to stale, już nie dziwi mnie, że można nie planować, żyć z dnia na dzień tylko po to, by pilnować małych puzzli, w końcu życie w naszych dłoniach, od świtu do nocy, trzy sześć pięć, ja nie chcę skonać. A to układanka góry kontra sucha rzeczywistość, jednych trudzi dając siłę, innym przyszłość, gdzieś tam jest, zobaczymy co będzie, jak na razie kupa zmartwień innych w pierwszym rzędzie stoi zdrowie, ciepło, szmal, by nie stracić tego trzeba walczyć, dzisiaj nie ma nic za darmo, za darmo umarło, a praca i oparcie to dwa różne seriale, umiesz oprzeć się tej farsie? Umiesz? Idę pod wiatr, choć innym w plecy wieje, oni przywileje, ja mam talent i się śmieję, tylko to mi pozostaje, dziś zrobię ile mogę, jutro.. zobaczymy, wiesz, grunt że mam drogę.
Mam widok, do wyrazu dobrać dobry wyraz, teraz, szukając dalej widzę jak spod firan, tyram w spółce jak za kółkiem kierowca tira, ja tak samo mam plany, przyglądam się tym planom.
Nawet gdy rano patrzę w lustro po całonocnym rajdzie, choć siadły baterie, szukam sił, coś się znajdzie zawsze, nadzieja, wiara i szczypta szczęścia, Libert a blokada? Wiem, zawsze do obejścia. Bez ceregieli, zbędnych forteli, bez niedomówień, tak, to właśnie lubię, gdy wszystko się zazębia, idzie jak po maśle, bez skoków i zadraśnień jak na niezużytej taśmie, bez wyjaśnień, wszystko spoko, wszystko si, nie zawsze jest tak, ale znajdę jakiś trik, kładę jockera na pik i partia idzie dalej, jak plan planem, ja pamiętam czego chciałem. Ref. I to samo, jak co dzień to samo, i to samo, przyglądamy się planom.. Przyglądamy się planom przyglądamy się planom.. I to samo, jak co dzień to samo, i to samo, przyglądamy się planom.. Przyglądamy się planom..."
Ano przyglądam się tym planom i chyba za bardzo. Ten blog do tej pory był bardzo optymistyczny, jednak teraz w moim życiu stało się coś, co nie pozwoli już nigdy stać się normalnym. Tak jak w piosence, żyję chwilą i pilnuję czegoś ulotnego, czegoś, co prawdopodobnie w ogóle się nie pojawi w moim życiu, a tym samym olewam to co jest ważne, np. rodzinę. Wy myślicie, że ja dużo czasu poświęcałam na myśleniu co myślą moi rodzice? Po tym jak się zachowywałam łatwo wywnioskować, że chyba nie. Ale czas się zmienić i pokazać, że wbrew wszystkiemu jest inaczej. Trzeba pokazać, że mi na nich zależy. I wiecie co?? Żeby to uczynić będę musiała zrezygnować ze wszystkiego co miałam do tej pory. Będę musiała skończyć z moim stylem życia, z przyjaciół... i to wszystko na rzecz rodziny. Wiem, to co mówię, może się wydawać idiotyczne, ale wcale takie nie jest. To fakt i realia mojego małego Światka. „I to samo, jak co dzień to samo”... z tego też będę musiała zrezygnować. Ech, tak szczerze powiedziawszy nie chce mi się nawet o tym myśleć... Nie wiem jak to będzie wyglądać, nie wiem co się ze mną stanie... NIC NIE WIEM DO CHOLERY!! Ale postaram się... I mam nadzieję, że wykażę się silną wolą...
skomentuj (13)
2004-04-22 16:39:40 >>
Wiesz czasem bywa tak że sam naprawdę nie wiesz dokąd zmierza...
"Wiesz czasem bywa tak że sam naprawdę nie wiesz dokąd zmierza twój świat tysiące myśli słowa ranią tak ty na kolanach prosisz Boga daj mi ten znak Tom pierwszy rozdanie kart tysiące wierszy Węszysz, gdy znajdziesz to będziesz lepszy Szybciej wertujesz wciąż a czas ucieka Musisz znaleźć, bo wiesz że na ciebie czeka To tak naprawdę ta niezapisana karta Prosta kreska, jeśli będziesz miał farta Też to masz skacze jak płyta zdarta Słyszysz ludzi wokół mówią nie znasz się na żartach Z czego śmiać się, jakich wyborów dokonać Uciekasz od tego zapisać życie w innych tonach Jedyna myśl wciąż nie daje ci spokoju Co masz zrobić żeby uciec z tego gnoju Otoczyć się wiecznością planując wciąż na przyszłość Pewny nadejścia jutra zupełnie inna rzeczywistość Wiesz tak to jest czasem tak bywa Trudno cieszyć się, kiedy obraz się rozmywa Wiesz czasem bywa tak że sam naprawdę nie wiesz dokąd zmierza twój świat tysiące myśli słowa ranią tak ty na kolanach prosisz Boga daj mi ten znak
Ile będziesz żył marzeniami weź się do roboty Dzieciaki styrane rodzinne gabloty Użalając się nad sobą nic nie osiągniesz chłopak Zamykając się w sobie w obdrapanych miejskich blokach Na życiowych kopach masz nauki setki tomów Jednodniowi bohaterzy cztery spusty siedzą w domu Każdy chce każdemu pomóc teoria teraz względna Z zewnątrz jest porządku wewnątrz ukryta jest menda Szansa przeszła przed oczami drugiej możesz nie dostać Obowiązki praca czasem trudno temu sprostać Bardzo wiele chcesz dostać a co w zamian oferujesz Wirtualny świat bez fikcji wokół niego oscylujesz Cieszę się tym, co mam mego życia każdą chwilą Udowadniając debilom, że nie włada mną bilon Nigdy nie jest za późno sprawdziło się planowanie Zmarnowałeś dwie szansę trzeciej nigdy nie dostaniesz
Wiesz czasem bywa tak że sam naprawdę nie wiesz dokąd zmierza twój świat tysiące myśli słowa ranią tak ty na kolanach prosisz Boga daj mi ten znak Tom trzeci ostatnie rozdanie kart Jak Tytanic właśnie teraz ty dotykasz dna Sam już nie wiesz, co się dzieje gdzieś już runął twój świat Brak pewności w tobie wszędzie widzisz milion wad Jak okręt na morzu musisz złapać w żagle wiatr Przecież musisz coś robić nie chcesz chyba w miejscu stać Nie zapuszczaj korzeni tylko z całej siły walcz Nie potrzebne są tu szable ani osłona tarcz Na co stawiasz duże mury, co obleciał cię strach On ma tylko wielkie oczy ty nie musisz się bać Więc zacznij na nowo nie ma czasu na strach Jedno życie dostałeś teraz twoja szansa trwa Unieś ręce wysoko i z przeciwnościami walcz Przecież nie ma, na co czekać zobacz jak ucieka czas..."
No ja nieraz mam wrażenie, jakbym nie miała pojęcia do kąt zmierza mój świat... Ale po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że wszystko prowadzi do czegoś dobrego. Może za rok, za dwa, może za 50 lat... ale kiedyś będzie dobrze... musi być... gdzieś kiedyś słyszałam te słowa, ale wydaje mi się, że nie chcę do nich wracać. Nie chcę wracać do niczego, co było... chcę widzieć tylko to co jest. A czemu? Bo przeszłość boli... nie wiem jak innych, ale mnie tak. Wiecie, to jest najgorsze co może być. Żyć i wiedzieć, że tyle się straciło, zmarnowało... nie wykorzystało się swojej szansy, a teraz jest już za późno. Gdyby tak przeżyć to życie jeszcze raz, oszczędziłabym sobie tyle zmartwień... Tam gdzie powiedziałam tak, teraz rzuciłabym niedbale „nie” i odwrotnie.... Ale jak już mówiłam, żyję dalej i mam zamiar jeszcze trochę podenerwować znajomych;)
Ostatnio zaczęłam gr4ać w rpg z Iwonką, Kinią i resztą pojebanych ludzi o wspaniałym poczuciu humoru :D Nawet mi się to podobaJ Takie oderwanie od rzeczywistości. Jeśli ktoś chciałby siędołączyc, to zapraszam na j-rock.blog.pl (zabawa gwarantowana;)) Obecnie nasza pijana drużyna znalazła się w jakimś starym zamczysku i ma za zadanie odnaleźć się :D O ja :D
Taka ładna pogoda na dworze, że aż mi się chce iść na piwo;/ Ale tak mi się wydaje, że jak wydam te moje 50 złotych, to przez dłuższy czas nie będę oglądać pieniążków... Chociaż tak mnie korci, że hejJ No nie!!! A dupa tam :D Idę na piwoJ Albo jutro albo w sobotęJ Nie ma mocnychJ Poza tym takie słoneczko działa na mnie bardzo niedobrze, bo zamiast siedzieć przy książkach i się uczyć, to ja siedzę na balkonie, albo chodzę bez sensu po osiedlu wchłaniając cudowne zapachy wiosny i zbliżającego się wielkimi krokami lataJ
Hm... ciekawe co dostanę z angielskiego. Mieliśmy dzisiaj klasówkę, a ja otworzyłam książkę przed lekcją :p Nawet nie wiedziałam z czego to ma być. Jej, jaka ja jestem nie odpowiedzialna....;/ zabijcie mnie... staczam się( przynajmniej nie pale ;p)
P.S Pozdrawiam wszystkich znajomych, a dla tych, którzy mają specjalne względy, to buziaki:*
skomentuj (7)
2004-04-02 15:27:17 >>
OLEWKA i ładni panowie RuLeZ
„Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA. Poznaj mój sposób na życie, dobry jest na doły i dobry na szczycie, gdziekolwiek jesteś, cokolwiek się dzieje, żadna komplikacja tobą nie zachwieje. Nie, nie, nie, nie, to nie żadna tragedia, życie to nie dramat, to wielka komedia, zaskakuje tylko nieuświadomionych, a ty zawsze bądź w OLEWKE uzbrojony. Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA. OLEWKA- tajna broń dla wrażliwych, uwalnia od stresu nadpobudliwych, nic cię nie ruszy, OLEWKA zagłuszy, zapewni spokój niepokornej duszy. Zawsze tak było, nie zadowoli wszystkich- wiesz, to zadanie dla agencji towarzyskich, a nie twoje, więc rób zawsze swoje, cokolwiek mówią ludzie- ja się nie boję! Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA. *** jak dziecko, nie do obrony, w najlepszym wypadku kolcami najeżony. Pasywnie nastawiony, czekałbyś na akcje, trudno w takiej chwili o właściwą reakcję. Kocham OLEWKĘ, sławię jej imię, tropie w niej wrogów jak w tanim winie. Radzę ci jak lekarz, receptę ci daję, wybierz OLEWKE, a z martwych powstaniesz. Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy nic się nie klei, a czasu coraz mniej, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej, co mówię na to ja?- OLEWKA. Kiedy droga do celu jest długa i kręta, co mówisz na to ty?- OLEWKA. Kiedy znawcy hip-hop mierzą w procentach, co mówię na to ja?- OLEWKA.”
I to jest cała filozofia. Dobra, przyznaje, doły ma każdy, ale chyba trzeba się już do tego przyzwyczaić. W sumie to dzisiaj się cieszę jak małe dziecko. Nie wiem czemu i wydaje mi się, że i tak do wieczora ktoś mi popsuje ten humorek, ale do tego czasu mam zamiar się wyszalećJ I co będę zawsze mówić?- OLEWKA.!! To będzie sposób na życie. Bartek się ucieszy, nie zepsuje mu tej i tak starej bluzki, moimi łzami jak planowałam hehe. No i wszyscy się ucieszą, że już nie pieprze tych bezsensownych bzdur:) Ja też się chyba cieszę. Nie lubię mieć takiego padniętego humoru, bo wszyscy się denerwują.
A teraz o tym, dlaczego tak się cieszę:) Byłam dzisiaj z Magdą w MDK’u. Była świetna zabawa, pomijając fakt, że na 99% pokażą mnie w NTL’u;/ cały czas z kamerą latali koło nas i po prostu nie było jak i gdzie się schować. Ale płakać nie będę. Lubię robić sobie siarę ;p Potem spotkałam Korę, Karolinę i Bartka;] Ten wariat jest... fajny :D Lubię goJ Najciekawszy był występ Katolika >rotfl< Widziałam ich już raz na Piosence Angielskiej i nie mogłam się powstrzymać, żeby sienie śmiaćJ, ale teraz było jeszcze gorzej... Wiecie, ja, Magda i Bartek byliśmy chyba jedynymi osobami, które się dobrze bawiły i bisowały. No w sumie to ok.- przecież nie będę siedzieć i płakać. Zresztą ten jeden chłopak był całkiem przystojny;] Gdyby nie śpiewał i nie tańczył, to ja mogę się tak na niego patrzeć dzień i noc hehe. I jak tu się nie cieszyć. Jejka, ostatnio mam jakiegoś zchiza na chłopaków o ciemnej karnacji. Ale mam dobry gust ;] Dobra, spadam już, bo muszę iść z Agą do biblioteki( Asia czyta książki:D:D:D) papa
P.S. POZDRAWIAM Wypa, który chyba nigdy nie odwiedzi mojego bloga :D, Korę, Karolinę, Anię, Marcina, brata, tego śliiiiicznego czarnowłosego chłopca*__* i wszystkich, którzy czują się samotniJ Ja WAS kochamJ
OLEWKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
skomentuj (14)
2004-04-01 09:34:06 >>
dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz...
„Nie chcesz nie rozumiesz Tego co mówię ty nie przyjmujesz Stoisz z boku, ja w amoku
Jestem jedną myślą, ta myśl jest słowem Jedynym napędem myśl jest powodem Tego, że jestem, że żyję Wyrzucam paranoję, którą umysł kryje Nie mam dla Ciebie nic poza sobą Nie mam dwóch twarzy nie jestem tobą Nie potrafię rozśmieszać do bólu Skurwielu nie przebijesz głową tego muru Słyszałem te słowa sto tysięcy razy Nie chcę zrozumienia, pocieszenia Iluzji istnienia, pustego uwielbienia
Jestem kim jestem inny nie będę Z tobą, bez ciebie - decyzje podjęte Czekasz na Mesjasza, na cudowne zbawienie Twój bunt w telewizji, twój błysk i olśnienie Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz To jest mój krzyk, mój głos, moje życie
W tych słowach chcę słyszeć serca bicie ciągły sygnał jest początkiem końca Człowiek - roślina - myśl konająca To głos ostatni, ja tak się czuję To nie dla Ciebie, nie wytrzymuję Bez znieczulenia sam siebie zszywam Tracę siły, czuję że przegrywam Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz Spadam w dół bez zabezpieczenia Tu nikt nie czeka nie widzę swego cienia Nie wiem więcej niż kiedyś wiedziałem Odpowiedzi na pytania nigdy nie poznałem Dlaczego samotność zawsze tak blisko Zawsze przy mnie gdy upadam nisko Myślę i czuję znów myśl odlatuje Słyszysz jak umysł nieustannie pracuje Bunt i prowokacja tak ciebie bulwersuje Zabijcie skurwysyna on tu nie pasuje Zbędne ogniwo chorej ewolucji Ziarno chaosu, sen o rewolucji Wiem jak zginął X, Lennon, wielu innych wiat szukał ofiar, świat szukał winnych Wiem jak zginął X, Popiełuszko, wielu innych wiat szukał ofiar, świat szukał winnych Połamane kwiaty, które żyją samotnie Każdego z nas wiatr kiedyś dotknie Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz Słyszałem te słowa sto tysięcy razy Widziałem uśmiech na jej suczej twarzy I palec środkowy wyciągnięty w tym kierunku Pluła na mnie kurwa, ja nie mówię o szacunku Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz”
No i właśnie w ten sposób mój umysł odbiera to, co się ze mną dzieje... jest mi okropnie przykro i chyba nic już tego nie zmieni... Wiecie, to jest paranoja. Przed wszystkimi udawać, że całe moje życie jest w należytym porządku, a gdy zostanę sama, to napadają mnie beznadziejne myśli... Czemu nigdy nie może być tak, jak ja chce?? Czemu moje życzenia nie mogą się spełnić??
Właśnie... Słyszałam te słowa sto tysięcy razy... I co mi po nich? Nie przyniosły ulgi, pocieszenia, nic... To były i są puste słowa... Ja już chyba jestem tak idiotycznie skonstruowana, że nic mi się nie udaje... Do tego wtedy, kiedy najbardziej potrzebuje wsparcia... nikogo przy mnie nie ma. Rodzice mnie nie rozumieją... Ja się zawsze staram wszystkim pomóc, lepiej lub gorzej... i co z tego mam? Wielkie G. Innym lepiej, a ja zbieram te wszystkie pierdolone troski i się przejmuje nie wiadomo po co... Wiecie jak to jest nienawidzić własnego siebie?? To macie żywy przykład- mnie... Bo ja się nienawidzę w każdym tego słowa znaczeniu... Nienawidzę się uśmiechać, płakać, patrzeć w lustro, ubierać się, jeść... pisać, mówić... staram sobie coś wymyślić, żeby było lepiej, żyje fikcją, ale to nie jest życie... Podczas rekolekcji ujął mnie pewien tekst przyklejony do manekina „ a czy ty umiesz żyć?” Ja nie potrafię... Próbowałam 17 lat i nic mi to nie dało... Starałam się, żeby było lepiej, ale ja po prostu nie umiem. Gdy jest już dobrze, wszystko się układa, jeden wypadek potrafi mi spieprzyć to wszystko, co do tej pory udało mi się osiągnąć... Ja już nie mam siły tak żyć... Nie mogę... i nie chcę. To już jest dla mnie za dużo... wszyscy mają mnie dość i ja też... jestem już na skraju wytrzymałości i nie wiele mi brakuje, żeby się pozbyć wszystkiego co tak bardzo kochałam... bez wzajemności...
skomentuj (10)
2004-03-24 11:49:35 >>
I need you, I need you...
"Then the rainstorm came over me And I felt my spirit break I had lost all of my belief you see And realised my mistake But time through a prayer to me
And all around me became still
I need love, love's divine Please forgive me now I see that I've been blind Give me love, love is what I need to help me know my name
Through the rainstorm came sanctuary
And I felt my spirit fly I had found all of my reality I realised what it takes
'Cause I need love, love's divine Please forgive me now I see that I've been blind Give me love, love is what I need to help me know my name
Oh I don't bet [don't bet], don't pray [don't pray] Show me how to live and promise me you won't forsake 'Cause love can help me know my name
Well I try to say there's nothing wrong
But inside I felt me lying all alone
But the message here was plain to see
Believe in me…
'Cause I need love, love's divine Please forgive me now I see that I've been blind Give me love, love is what I need to help me know my name
Oh I, don't bet [don't bet], don'tbreak [don't break] Show me how to live and promise me you won't forsake 'Cause love can help me know my name
Love can help me know my name."
Dzisiaj będzie bardzo krótko... nie mam dostępu do internetu i tylko nieraz tutaj bywam, także jakoś tak nie chce mi się pisać notek. Chciałam tylko napisać, że niedługo tyle radości w życiu, a moje moje zaczyna się coraz bardziej pieprzyć... i nie chce współczucia, czy komentarzy "będzie dobrze", bo nie będzie... Wiem o tym ja i wiedzą ci, którzy mnie znają. Spieprzyło się, a ja straciłam sens życia do końca... D o tej pory miałam nadzieję, ale teraz nie ma jużodwrotu... może być tylko gorzej...
i tyle...
skomentuj (16)
2004-02-28 12:27:39 >>
Czy jest tak jak powinno??
„I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started
Get this party started on a Saturday night Everybody's waitin for me to arrive Sendin' out the message to all of my friends We'll be lookin flashy in my Mercedes Benz I got lotsa style, got my gold diamond rings I can go for miles if you know what I mean I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started
Pumpin up the volume, breakin down to the beat Cruisin' through the west side We'll be checkin' the scene Boulevard is freakin' as I'm comin' up fast I'll be burnin' rubber, you'll be kissin' my ass Pull up to the bumper, get out of the car License plate says Stunner #1 Superstar
I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started Get this party started
Makin my connection as I enter the room Everybody's chillin as I set up the groove Pumpin' up the volume with this brand new beat Everybody's dancin and their dancin for me I'm your operator, you can call anytime I'll be your connection to the party line
I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started I'm comin' up so you better you better get this party started Get this party started Get this party started right now Get this party started Get this party started Get this party started right now”
Przepraszam wszystkich, że tyle musieli czekać na nową notkę, ale nie mam w domu internetu i muszę się posłużyć tym w szkole, a jak wiadomo nie zawsze wszystko tam działaJ. Mam nadzieję, że w miarę moich możliwości będę spełniać wasze oczekiwania.
No i jaki związek ma ta piosenka z moim życiem? Wbrew wszystkiemu, to ma bardzo dużo... Przecież codziennie dobrze się bawię... Zabawa wypełnia moje życie. I dobrze!! Nie wytrzymałąbym bez niej... ... A może bardziej pasowało by zaśpiewać „gdzie się podziały, tamte prywatki”, albo po prostu powiedzieć, że to co było, już nie wróci... ja nie wiem... Dziwna jakaś jestem, niby jest wszystko dobrze, a jednak coś tak jakoś dziwnie kole w serce i zmusza do głębszego zastanowienia się nad tym, co jest dobre, a co nie w życiu. Wszystko kręci się w kółko... takie samo, tylko dni i czas się zmieniają. Jeszcze wczoraj świetnie się bawiłam, a dzisiaj czuję jakby moje oczy zaszły gęstą mgłą i nie chciały po prostu tego pamiętać. Chciałabym żyć jednym dniem. Tym, w którym byłam taka szczęśliwa... Teraz niby też jestem, ale czuję się, jakby to wszystko nie miało sensu. Dlaczego? Czuję, jakby to było jedynie moje marzenie, tak odległe i nieznane dla innych... Nawet nie mam już siły o tym myśleć. Wole śnić tylko o jednym... nieraz tak jest, że chciałoby się zatrzymać przy sobie chwile ulotne jak lotka... chwile, podobne do motyli... które są piękne... ale też szybko umierają. A brzydota wokół spowija nas jak kokon, z którego nie można się wydostać. Mam już dosyć tego wszystkiego!! Chciałabym sama tworzyć piękno i dawać szczęście, ale nie potrafię tego już czynić... Każdy zawsze doprowadza mnie do łez, chociaż może tego nie widzi... A czemu? Bo chciałabym, zęby wszystko było idealne, zapięte na ostatni guzik... a czasem nie łatwo jest nawet znaleźć odpowiednią bluzkę... Życie to jedna wielka przenośnia... I nie łatwo ją rozszyfrować... Chciałabym spotkać kiedyś osobę, która bezgranicznie mi zaufa... która będzie mi mówić tylko prawdę... Bardzo tego potrzebuje... Obecnie każdy kłamie, albo po prostu nie mówi wszystkiego. Ja też. I to jest męczące... wszystko jest męczące na tym świecie. To jest po prostu jeden wielki BURDEL!
Po prostu nie mogę myśleć dłużej o tym co mnie czeka za dzień lub dwa... Nie widzę w tym nic dobrego!! Nic nie idzie po mojej myśli i pewnie nie będzie!! Nawet się nie stara, żeby mi pomóc... Ale jeszcze zobaczymy... Ja dopnę swego, tylko muszę pomyśleć jak to zrobić, żeby nikt się nie domyślił. A wtedy będę najszczęśliwszą osobą pod słońcem....
skomentuj (8)
2004-02-13 13:18:39 >>
Piatek 13-tego... Śmierć czai się wszędzie...
”No one knows what it’s like to be the bad man to be the sad man behind blue eyes
and no one knows what it’s like to be hated to be faded to telling only lies
chorus: but my dreams they aren’t as empty as my conscious seems to be i have hours, only lonely my love is vengeance that’s never free.
No one knows what its like to feel these feelings like i do, and i blame you! No one bites back as hard on their anger none of my pain woe can show through
Chorus: but my dreams they aren’t as empty as my conscious seems to be i have hours, only lonely my love is vengeance that’s never free.
Discover l.i.m.p. say it (x4)
No one knows what its like to be mistreated, to be defeated
behind blue eyes no one know how to say that they’re sorry and don’t worry i’m not telling lies
chorus: but my dreams they aren’t as empty as my conscious seems to be i have hours, only lonely my love is vengeance that’s never free.
No one knows what its like to be the bad man, to be the sad man… behind blue eyes.”
CZYTAJĄC TĄ NOTKĘ PROSZĘ SŁUCHAĆ PIOSENKI LIMP BIZKIT “BEHIND BLUE EYES”( do ściągnięcia tu: www.mp3sound.com/
)
Nie wiem od czego zacząć… Wczoraj był koncert
Jeden Osiem L... bawiłam się świetnie... Aż za świetnie... Wszyscy się bawili. Skakali, tańczyli, śpiewali... A gdzieś daleko, w tym samym czasie ktoś płakał... Kurwa, nie miałam pojęcia... nie wiedziałam... Przecież bym nie poszła... Nie wiem sama co bym zrobiła... I powiem więcej! Nie wiem po co płacze, dlaczego? Przecież prawie go nie znałam, odwiedzali nas nieraz w wakacje, nawet nie był Polakiem. A ja płacze, bo wszyscy płaczą. Mama niedługo oszaleje z tych zmartwień, ciocia dostała nerwicy, babcia histeryzuje co to teraz będzie... a ja? A ja się dowiedziałam dzisiaj. Wróciłam wczoraj z koncertu wesoła, bo dostałam autograf od Łukasza z zespołu, pokazywałam mamie, opowiadałam... a dzisiaj wstałam i zobaczyłam przerażoną twarz mamy. Jakby się mnie przestraszyła. Zdziwiłam się. Ale za chwilę zrozumiałam. „Wczoraj po południu wujka poraził prąd... nie żyje”... Myślałam, że kurwicy dostanę. I nie mogę się uspokoić. JAK? Gdybym tylko mogła coś zrobić... Ale nie mogę... chodzę tylko po domu, sprzątam, zmywam, spełniam każdą zachciankę mamy... Ale co mogę więcej?? NIC do cholery. Czuję się okropnie. Nie wiem co ze sobą zrobić... I myślę... Jeżeli umarł ktoś, kogo prawie nie znałam, a tak płaczę, to co by było, gdyby to była moja ukochana babcia?? Boże, przecież ja bym tego nie przeżyła. Jak ja bym chciała oddać trochę moich lat babci... dać jej tą młodość. Nie dużo... ale dać... ale nie mogę... wszyscy kiedyś umrą, a ja zostanę sama, bez nikogo kto by mnie kochał i troszczył się o mnie... A teraz jestem taka okropna... i jeszcze tyle od nich wymagam... tyle mi nie pasuje... jestem nie fair, prawda?? PRAWDA?? Nie powinnam taka być. Nienawidzę siebie... Nic nie robię dobrze, nic nie umiem zrobić, a nawet jakbym chciała to NIE MOGĘ! Po prostu nie potrafię... Jakbym mogła go wskrzesić... wszystko byłoby ok... I co teraz będzie z ciocią?? W obcym kraju, gdzieś, gdzie kobiety są nikim... do tego z dwójką dzieci... Życie jest niesprawiedliwe!! Takie cholerne męty włóczą się po ulicach i chlają dzień i noc, kradną a niekiedy biją niewinnych za parę nędznych groszy... żeby mieli tylko na piwo i papierosy. DO CZEGO ZMIEŻA TEN CHOLERNY ŚWIAT?? Nie ma w nim nic dobrego... I po co żyją takie menele?? A porządny człowiek mający dwójkę dzieci i kochającą żonę umarł. Czemu?? BO PRÓBOWAŁ ZAROBIĆ NA ICH UTRZYMANIE!! Tak właśnie los odpłaca się za dobroć... Więc po co żyć, jak nic z tego nie mamy? Wielkie G i nic poza tym... .............
skomentuj (16)
| Lay&html by Dodatki dla happy-angel-in-heaven |